Marta Jarczewska – Ambasadorka T POINT Studio

Marta Jarczewska - aktorka młodego pokolenia,
znana i uwielbiana przez widzów Teatru Powszechnego w Łodzi oraz telewidzów TV POLSAT,
którzy z niecierpliwością czekają na rozwiązanie kolejnej zagadki kryminalnej w serialu "Ślad".

Jak zaczęła się nasza "przygoda"?

To był piękny, słoneczny dzień w otoczeniu przyrody przez duże P.
Las, śpiew ptaków, delikatna muzyka tworzona przez wiatr wśród liści drzew, gdzieś wysoko w górze...
I wśród takiej scenerii sporo krzątających się ludzi, przygotowujących to miejsce na przyjazd dzieciaków z Domów Dziecka.
Akcja charytatywna dla nich i z myślą o nich.
Moc atrakcji, dobrej zabawy i mini pokaz mody z  udziałem tych wspaniałych dzieci i młodzieży.
I aby dodać im pewności siebie, gwiazdy sceny, teatru, telewizji poprowadziły ich po leśnym wybiegu.

To właśnie wówczas los postanowił skrzyżować nasze drogi i tak zaczęła się nasza znajomość oraz współpraca z Martą Jarczewską.
Okazało się, że pomimo różnicy wieku na wielu płaszczyznach odczuwamy, przeżywamy i doświadczamy bardzo podobnie.
A jeżeli chodzi o ulubiony styl Marty, to przede wszystkim klasyka, wygoda oraz kolory ziemi.

A jak zaczęła się przygoda Marty z aktorstwem?

"Miałam 18 lat. Mieszkałam w rodzinnym Wrocławiu. Do Łodzi pojechałam dopiero, jak dostałam się Szkoły Filmowej. Pierwszy plan był taki, żeby uciec z niej jak najszybciej. Na początku nie polubiłam Łodzi. Byłam przerażona. Szaro, brzydko (...)
Po skończeniu szkoły, założyliśmy z kolegami z uczelni fundację – Teatr Zamiast, zrobiłam dwa spektakle w Szwalni.

Jednak z pracą zawodową było ciężko. Musiałam coś ze sobą zrobić. Postanowiłam, że zamienię mieszkanie w Łódzkim bloku na warszawską kawalerkę. W momencie, kiedy zaczęłam się już pakować i szukać mieszkania, zadzwonił do mnie kolega z roku (...), że szukają w Teatrze Powszechnym dziewczyny do farsy. Wzięłam CV i jak w dym poszłam na rozmowę do dyrektor łódzkiego teatru. Udało się. Pierwszy spektakl, drugi, trzeci… i tak zostałam w Teatrze Powszechnym. Nie żałuję, że to miasto mnie „zatrzymało”. Na przestrzeni tych 10 lat, przeszło olbrzymią metamorfozę. Tym bardziej, że to były najważniejsze lata mojego życia, kiedy chce się najwięcej zrobić, zobaczyć, doświadczyć. Teraz mam tu swoje miejsca, drogi, znajomych i przyjaciół."

Jak wspomina Marta pierwszy spektakl?

"Najtrudniejszy był pierwszy spektakl w teatrze repertuarowym. To było wrzuceniem mnie na głęboką wodę. Jako, że w szkole teatralnej nie miałam styczności z farsą czy nawet komedią to było dla mnie przerażające doświadczenie. (...) W mojej głowie była też myśl – „że jak mogę zagrać farsę? Przecież jestem aktorką dramatyczną”. Wtedy nie uświadamiałam sobie, że komedia jest tysiąc razy trudniejsza niż potoczny tragedia. W komedii musisz zagrać każdy problem na 100%.
Trzeba być zawsze w punkt, w emocji czy intencji."

"Czasem lubię sobie usiąść w kawiarni i poobserwować przechodzących ludzi.
To daje duże możliwości odkrycia emocji na nowo i wykorzystania ich potem na scenie. (...)

"W dzisiejszym świecie, kiedy żyjemy szybko i w dobie Instagrama czy magazynów modowych, bardzo trudno poradzić jest sobie z emocjami.
Zewsząd uderzają nas drogie samochody, kult fit modelek, konsumpcjonizm.
Nie mamy czasu na przemyślenie tego, co czujemy. Nie mówi się o tym, że komuś może być przykro, może mieć problem, czy być zwyczajnie smutny.
Tego nasze „wirtualne” życie nie pokazuje. (...)"

Stylizacje Adriana Jabłońska
Makijaż Małgorzata Stępczyńska
Stylizacja fryzury Agata Wilczek
W obiektywie Adam Anusiewicz, Paweł Woźniak

Wykorzystano fragmenty wywiadu z Martą Jarczewską w  OCZY.MAG

Może Ci się również spodobać to..